|
Róża Franczak Z obrzydzenia do brudu - tego realnego i tego ludzkiego; z duszności, która dławi co wrażliwsze jednostki w zatłoczonych miastach; z niemożności usłyszenia siebie; ze wstrętu do kołtuństwa, szablonów i stereotypów, to znów blichtru, próżności, snobizmu tzw. "kręgów"; i w końcu - z palącej tęsknoty do ukochanych gór - wzięła się moja emigracja w Bieszczady.
Tu mam wszystko co pozwala żyć i rozwijać się: dom, wspaniałą rodzinę, krąg bratnich dusz, przestrzeń, dystans do potknięć i błędów, malowanie i twórczy niepokój. I jeszcze: wolny wybór.
|