2007 - " Sacrum i profanum. Ikonopisa(nie) Elżbiety Borkowskiej"
Elżbieta Borkowska to człowiek o niebanalnej osobowości i wszechstronny artysta. Zajmuje się nie tylko sztukami wizualnymi, ale jest też poetką, pieśniarką, organizatorką wystaw, a nawet tłumaczką z języka szwedzkiego. Przede wszystkim jest jednak konserwatorem sztuki sakralnej. Od wielu lat zajmuje się konserwacją polichromii, ikon i obrazów olejnych – zarówno w kraju, jak i za granicą.
Miłość do malarstwa artystka realizuje nie tylko poprzez żmudne przywracanie blasku dziełom dawnych mistrzów, ale również przez własną twórczość malarską. Swoje prace prezentowała na kilkudziesięciu wystawach indywidualnych i zbiorowych. Posługuje się różnorodnymi mediami i technikami – akwarelą, olejem, akrylem i – „ukochaną” techniką ikonopisarzy – temperą jajową. Wiedza i bogate doświadczenie konserwatorskie nadaje kopiom ikon wykonanych przez artystkę wysoką klasę artystyczną.
Wiedzy swojej nie strzeże zazdrośnie, ale chętnie dzieli się doświadczeniem z uczestnikami prowadzonych przez siebie warsztatów plastycznych.
Od kilku lat artystka dzieli swoje życie prywatne i artystyczne pomiędzy rodzinny Kraków i ukochane Bieszczady. Utrzymuje żywe kontakty ze środowiskiem artystycznym Bieszczadów, uczestnicząc we wspólnych wystawach, a także organizując w Krakowie wystawy promujące artystów bieszczadzkich.
Drugą pasją artystki jest literatura – pisze wiersze, małe formy prozatorskie, artykuły prasowe. Jest też absolwentką filologii szwedzkiej, biegle włada językiem angielskim, niemieckim, szwedzkim i holenderskim, jest współautorką przekładu na jęz. polski „Podstaw obywatelskiego nieposłuszeństwa” Pera Herngrena.
Jeśli dodać, że pięknie śpiewa i gra na gitarze – nikt nie powinien być zdziwiony.
Na wystawę „Sacrum i profanum. Ikonopisan(nie) Elżbiety Borkowskiej” złożyły się prace, którym nie sposób odmówić związku i bezpośredniego nawiązania do wielowiekowej tradycji ikonopisarstwa; wykonane są jednak absolutnie autorską techniką, zbliżoną do tempery jajowej i technik enkaustycznych. Autorka również i tu używa naturalnych pigmentów, jako spoiwo wykorzystuje zaś alkohol.
Warsztat artystki przypomina pracownię alchemiczną: pełno tu odczynników, kolb, menzurek. Tlenki, kwas octowy, ałun i – co jeszcze – wie tylko sama mistrzyni aktu twórczego. Efekt finalny jest zaskakujący – ze starych desek spoglądają otoczeni nimbem złota smukli święci i Pantokratorzy, łagodne Madonny, a spod transparentnych malunków przebijają słoje drewna.