Jacek Pyś od 17 lat zajmuje się witrażownictwem. Odwołuje się nie tylko do bogatej tradycji tej dziedziny sztuki, ale przede wszystkich czerpie inspiracje z najpiękniejszego, jego zdaniem, miejsca na ziemi – Podkarpacia.
Związek swojej twórczości z ziemią podkarpacką przyrównuje artysta do mitycznego związku olbrzyma Anteusza z życiodajną Gają – Ziemią – podobnie jak grecki pierwowzór, Jacek z kontaktu z rodzinną ziemią, przyrodą, ze spotkań z bieszczadzkimi przyjaciółmi czerpie siły witalne, pomysły, twórcze inspiracje. Przywołanie postaci mitologicznych nie jest przypadkowe, bowiem przez wiele lat artysta mieszkał i pracował w Grecji, ozdabiając witrażami budynki w Atenach i na Krecie. Dziś dzieli czas pomiędzy Kraków, Dynów, Bieszczady i rozmaite miejsca w Polsce, w których realizuje swoje nietuzinkowe projekty. Sam artysta jest postacią barwną i nietuzinkową – wywodzi się wszak z niezwykłej, artystycznej i , jak sam powiada, zwariowanej rodziny – ojciec był śpiewakiem operowym, siostra Jolanta jest malarką, brat Marek aktorem, siostrzenica Magda niedawno z powodzeniem zrealizowała kolejny spektakl plenerowy w Dynowie („Skrzypek na dachu”). Na wystawie w „Baraku” zaprezentowane zostaną przedmioty, które technika witrażu przywróciła „do życia”. Stare żelazka, olejarki, dzieże, lustra, chomąta końskie, naftowe lampy – wydawałoby się niepotrzebne, wybrakowane, ułomne, z „wadami” ożywają w pracach Jacka dzięki wielobarwnym motylom czy smukłym ważkom, które na „chwilę” przysiadły na przedmiotach. Przedmiotach, które nie tylko ożyły, nabrały nowych znaczeń i zastosowań, ale roztoczyły wokół siebie magiczną aurę .