2000 -"Bieszczadzkie impresje w malarstwie Agnieszki Słowik-Kwiatkowskiej
Rozpoczyna się długi weekend, pogoda zachęca do wyjazdów w plener. Wybierających się w Bieszczady zachęcamy do zatrzymania się w Czarnej i odwiedzenia Bieszczadzkiej Galerii "Barak".
Tam od soboty swoje malarstwo pokazywać będzie jedna z najbardziej interesujących artystek - Agnieszka Słowik-Kwiatkowska. Jej pierwsze prace malarskie powstawały jeszcze w dzieciństwie na ścianach domu rodzinnego, jak sama twierdzi - "najlepsze na tych świeżo malowanych". Jest rodowitą warszawianką. W stolicy ukończyła Akademię Sztuk Pięknych. Z ciepłym jeszcze dyplomem opuściła rodzinne miasto, by osiąść na bieszczadzkiej wsi. To było jedno z jej życiowych marzeń. Mieszak tu już 13 lat. W Bieszczadach odnalazła ciszę i spokój i coś jeszcze...
Zawsze chciałam mieszkać na wsi, hodować konie, mieć psy i koty, a w nocy móc wyjść przed dom, słyszeć ciszę i widzieć gwiazdy. I udało się - mówi. Mimo tej swoistej emigracji artystka ma w swoim dorobku liczne wystawy zbiorowe i indywidualne w całej Polsce (m.in. w Ambasadzie Amerykańskiej, Country Clubie Ambasady Brytyjskiej, Starej Prochowni, Muzeum Łowiectwa i Jeździectwa w Łazienkach w Warszawie, BWA w Rzeszowie i Szczecinie.
Ani ona ani jej twórczość nie pozwalają się zaszufladkować, wymykają się stereotypom. Ma wiernych miłośników swojego malarstwa. Można odnieść wrażenie, że poszczególne obrazy oddają bardzo osobiste nastroje autorki, że na język malarski przekłada świat własnych uczuć, emocji i doznań. Jej obrazy są szczere, artystka nie udaje, nie koloryzuje. Kiedy się smuci - mówi o tym zagubiona dzika jabłoń z jej obrazu. Na innym kaczeńce błyskają światłem w ponurym bieszczadzkim ostępie, trawy targane podmuchami silnego wiatru.
Miłością i pasją jej życia są konie - i to one najczęściej goszczą na płótnach, ustępując miejsca pejzażom bieszczadzkim, portretom, kwiatom, scenom rodzajowym. Są konie łagodne, potulne, są też dzikie, nieujarzmione, z rozwianymi grzywami. Jest diaboliczny Paganini, jego szczupłe palce przebiegają po gryfie, a z głowy wyrastają rogi.
Opowiedziane przez nią nastroje są refleksyjne, nostalgiczne, innym razem przewrotne i figlarne. Z każdym razem odkrywa jednak prze widzem bardzo osobisty i osobliwy świat.