„Ktokolwiek oddaje cześć wizerunkowi, oddaje cześć Istocie, którą on przedstawia” zapewniał dekret soborowy z 843r, otwierający nowy rozdział w historii „świętych obrazów”. Dziś trudno uwierzyć,
że obawa Ojców Kościoła pierwszych wieków tak dalece była nieufna i sceptyczna, że pierwsze wizerunki Boga okrzyczano bałwochwalczymi. Ostateczne rozstrzygnięcie sporów teologicznych sprawiło, że ikony upowszechniły się wśród chrześcijan, którzy czcili je nie tylko w świątyniach ale również przechowywali
w domach, wiedli w procesjach, umieszczali na bramach miejskich, pojmując obecność ikon jako dobroczynną i opiekuńczą. Szczególne miejsce zajmuje ikona w tradycji kościoła wschodniego. Ikona jest rodzajem okna, w którym wiernym ukazuje się Bóg i nośnik Jego łaski. Owa tradycja bardzo ściśle określa i przekazuje zasady, których musi przestrzegać malarz ikon, by nie popełnić poważnych błędów przekazując nie osobistą lecz prawdę Boga.
Ten kto „pisze” ikony oddaje swe ręce, talent, czystość myśli i umysłu na usługi przekazu tajemnicy fundamentalnych prawd wiary. Dlatego wykonanie ikony poprzedzał ścisły post, medytacja, izolacja
od świata zewnętrznego; dlatego malarzy ikon cechowała uległość i pokora; dlatego przy wykonywaniu ikon nie mógł być zaniedbany najdrobniejszy szczegół, a wierność tradycji i ustalonym typom kanonicznym była podstawowym warunkiem do spełnienia.
Cztery kobiety ciepłe ,pogodne i delikatne..... Nie żyją w klasztorze, nie poszczą, nie izolują się
od świata, a jednak zgodnie przyznają, że malowanie ikon jest rodzajem kontemplacji, a wewnętrzne wyciszenie i pokora niezbędnym „ narzędziem” pracy.
Zwyczajne-niezwyczajne, słabe-wielkie, tworząc dziś, dopisują historii bieszczadzkich ikon nową kartę.
Róża Franczak –tekst pochodzi z katalogu wystawy
Artykuły prasowe: